Moje zainteresowanie skuterami zaczęło się wraz z końcem 'epoki rowerowej'. Chcąc bowiem kontynuować wycieczki w okolicach Katowic i wypady do Zakopanego musiałem zwrócić się w stronę skuterów jako pojazdów najbardziej zbliżonych funkcjonalnie do roweru. Do Polski właśnie zaczęły wkraczać małe skutery 'z Zachodu'. O wyborze małego skutera zadecydował fakt, że nie jest wymagane żadne prawo jazdy. Obserwując rynek doszedłem do wniosku, że Suzuki Address R jest dla mnie optymalny : był jednym z najtańszych markowych motorowerów i podobał mi się. Jednak nie była to zbyt rozsądna decyzja, ale o tym dalej.
Rower w porównaniu ze skuterem ma kilka zalet. Oto co uważam za zalety roweru :
- jest romantyczny
- niedrogi
- niedrogi w eksploatacji
- mało problematyczny przy awariach i załamaniach pogody
- nie wymaga garażowania
Zalety skutera :
- większe prędkości więc i większy zasięg
- można zabrać bagaż (lornetka, aparat fotograficzny)
- nie szkodzi zdrowiu
Największą wadą małych skuterów jest zakaz poruszania się po szosach ekspresowych i autostradach. Suzuki Address R sprawia wrażenie konstrukcji delikatnej, a na zjazdach zmusza mnie do hamowania po przekroczeniu 60 km/h. Ubezpieczenie AC (przynajmniej w PZU) nie obejmuje 'assistance' (transport skutera na wypadek awarii do najbliższego punktu naprawy).
Na wakacje często jeżdżę do Zakopanego, a stąd blisko jest na Słowację. Tam jednak potrzebne jest prawo jazdy. Zmusiło mnie to do zrobienia prawa jazdy kat. A, bo kart motorowerowych dorosłym nie wydają, a i tak nie wiem czy jest ona tam honorowana. Gdy miałem już 'prawko', pomyślałem sobie, że przydałby się jakiś lepszy skuter. W efekcie stałem się właścicielem Kymco Bet&Win (125 cm3).
Skuter ten pozbawiony jest wyżej wymienionych wad małych skuterów, jak również jest bardziej komfortowy i sprawia wrażenie bardziej solidnej konstrukcji. Dziś nie kupiłbym już małego skutera (50 cm3) zwłaszcza, że różnica w cenie nie jest duża.